Witamy na szkolnej stronie Publicznego Gimnazjum nr 3 w Pielgrzymowicach

Aktualności

07 marca 2016 15:25 | Aktualności

Gramy dla Mamy relacja z koncertu

 GRAMY DLA MAMY – RELACJA WIDZA 

            Na koncert, który odbył się dnia 05.03.2016 r. w pielgrzymowickim gimnazjum, wybierałam się bez przesadnego entuzjazmu. Wiedziałam, że będzie fajnie, że we wsparcie celu charytatywnego zaangażowała się grupka najbardziej uzdolnionych młodych ludzi z okolicy, liczyłam na mile spędzone chwile, ale czegoś takiego się nie spodziewałam. Już na samym wstępie bardzo głęboko poruszyły mnie słowa pani Wiesławy Soloviev, która przypomniała wszystkim, że pobyt na Ziemi jest tylko krótką wędrówką ku wieczności, a najważniejszy cel w życiu stanowi miłość. Że dobrych słów, ciepłych gestów, życzliwych spojrzeń nie należy odkładać na później. Że każdy dzień jest darem, który najlepiej wykorzystamy, ofiarowując siebie innym...

A potem zaczęły się występy... Na początku mieliśmy okazję obejrzeć rewelacyjny skecz w wykonaniu grupy teatralnej „To nic”. Jurek Cepiel, Dominik Wacławik, Maja Ogierman, Agnieszka Kulik, Kasia Piwko, Klaudia Węglorz i Kamila Markiton w niesamowity sposób sparodiowali dzień szkolny ucznia Stasia. Szczerze podziwiam ich grę aktorską oraz talent komiczny. Jedyne, co uważam za prawdziwy mankament przedstawienia, to jego zbyt krótki czas trwania. Lekcja matematyki i angielskiego pozostawiły po sobie niedosyt. Chciałoby się obejrzeć również zajęcia języka polskiego, geografii, biologii i inne.

Poczucie niedosytu zostało jednak szybko zastąpione głębokim zachwytem, jaki narastał wraz z każdą kolejną chwilą. Muszę przyznać, że podczas większości występów wokalnych miałam na sobie ciarki. Asia Sprownik, Marysia Linde, Kasia Piwko, Kamila Czyż, Marysia Orszulik, Piotr Lenkowiec, Daria Galisz, Patrycja Kowalska, Agata Lebioda, Martyna Banasiak, Magda Smelich i Natalia Węglorz zachwycili mnie swoimi głosami. Przy którejś kolejnej piosence zaczęłam się nawet zastanawiać, czy to aby na pewno jest możliwe, żeby czyjś śpiew wywoływał u słuchacza nieustającą gęsią skórkę (dotychczas zjawisko u mnie rzadko spotykane). Zaczęłam nawet poszukiwać źródła przeciągu... Nie znalazłam. Wzruszenie, oczarowanie, a także kłopotliwe ciarki powracały i intensywniały podczas każdego kolejnego utworu, a później ustępowały na krótko w oczekiwaniu na następne wrażenia. Co więcej, z prawej strony co chwilę słyszałam komentarze męża, który zna się na rzeczy: „Ale ona śpiewa. Zupełnie jak profesjonalistka.”, „Jaki ta dziewczyna ma piękny głos”...

Zafascynowały mnie także występy osób grających na instrumentach muzycznych. Justyna Grygierek (flet) wprowadziła nas w nastrój pełen rozmarzenia, wykonując utwór „Crystallize”. Justyna i Monika Wieczorek dały wspaniały popis gry na pianinie oraz saksofonie (w mojej pamięci zapisał się szczególnie żywiołowy „Czardasz”). Patrycja Herman i Joanna Bułka (gitary elektryczne) porwały widownię autorską wersją piosenki Lady Pank „Zawsze tam gdzie Ty”. Asia Foltyn oczarowała widownię, wygrywając na pianinie kompozycję Sibeliusa, a zespół pani Izabeli Pilis „2+3”, w składzie: Dominika i Wojtek Pilis, Joanna Foltyn, Andrzej Caniboł i Łukasz Marszałkowski, poruszył serca audytorium cudownym wykonaniem „Besame Mucho” oraz „Libertango” Astora Piazzolli.

Doskonałym przerywnikiem w trakcie koncertu okazał się występ dwóch grup tanecznych –  Villians oraz  Nuh Name Crew. Pierwsza z nich, w składzie: Edyta Kudła, Olga Zajączkowska, Julia Smogorzewska, Nastazja Zajączkowska, Kamila Rajca i Krzysztof Olszok, urzekła mnie płynnością oraz lekkością ruchów tancerzy, a także interesującą choreografią. Druga, składająca się z trzech fantastycznych dziewczyn: Wioletty Brynkus, Pauliny Mury i Katarzyny Król, poza rewelacyjną choreografią, dała wszystkim zastrzyk pozytywnej energii. W układzie dominowała dynamika oraz mocny rytm.

Nie można nie wspomnieć o zachwycającej pantomimie, jaką odegrały Natalia Węglorz i Natalia Lubecka. Dziewczyny mają prawdziwy talent. Ich spektakl został dopracowany do perfekcji. Każdy, nawet najdrobniejszy ruch miał sens, był dobrze przemyślany i wzbogacał opowiadaną historię. Szczerze podziwiałam grację, z jaką poruszały się obie młode aktorki.

Na zakończenie koncertu organizatorka przygotowała dla widzów szczególną niespodziankę, która ukoronowała wspaniale spędzony wieczór. Przed publicznością wystąpili goście specjalni – Arkadiusz Kuc (NOSPR Katowice) oraz Anna Sukiennik (zespół „onetwo”). Pierwsze dwa utwory, jakie wykonali, pozwoliły audytorium zapomnieć się na chwilę, rozmarzyć, zatracić poczucie rzeczywistości. Ostatni powrócił wszystkich na łono pielgrzymowickiej szkoły i już po krótkiej chwili cała aula wtórowała artystce, śpiewając znaną powszechnie piosenkę Maryli Rodowicz „Ale to już było”.

Oprawą techniczną imprezy (sprzęt, dźwięk, nastrojowe światła) zajęli się Mateusz Puzoń, Łukasz Marszałkowski i Kacper Kałuża. Chłopcy wykonali swoje zadanie profesjonalnie. Myślę, że nie przesadzę, jeżeli napiszę, iż ze spokojem można by im było powierzyć wydarzenie artystyczne nawet o ogólnopolskim zasięgu...

Na uwagę zasługują również prowadzące koncert, czyli Natalia Herman i Julia Chudy. Obie uczennice czują się na scenie niczym ryba w wodzie. Mają naturalny wdzięk, a także bardzo dobry, pełen wzajemnej życzliwości i sympatii kontakt z widownią.

Impreza, której organizatorką była pani Marta Florkiewicz-Borkowska, trwała ponad dwie godziny. Każda minuta wypełniona została dobrymi emocjami, wzruszeniem, ciepłym uśmiechem oraz zachwytem. Dawno już nie byłam na tak wspaniałym widowisku. Po jego zakończeniu pozytywna energia towarzyszyła mi jeszcze przez długi czas.

O Marcie napiszę jedno – podziwiam ją ze szczerego serca. Jest ona moim niedoścignionym wzorem. Ma wspaniały kontakt z młodzieżą i odnoszę wrażenie, że słowo „niemożliwe” nie funkcjonuje w jej słowniku. Tacy ludzie jak nasza belferka zmieniają rzeczywistość. Marto, Tobie i wszystkim wspaniałym wykonawcom serdecznie dziękuję za piękne chwile sobotniej nocy i życzę nieustającego wiatru w żaglach, a każdemu, kto czyta te słowa, przypominam słowa pani Soloviev – najważniejsza jest miłość...

Joanna Hatłas-Czyżewska

Przeczytano: 740 razy. Wydrukuj|Do góry